Początek końca
Zabrakło jej sił na czkanie choćby o sekundę dłużej. Zbiegła szybko po schodach w biegu założyła
buty i szybkim, zamaszystym ruchem zdjęła kurtkę z wieszaka druga ręką
otwierając drzwi i wypadając na pochmurne wrześniowe powietrze. Biegła przed
siebie ile sił miała w nogach byle tylko oddalić się od tego przeklętego
miejsca. Przez łzy ledwo widziała drogę w pewnym momencie potknęła się i upadła
na mokrą po deszczu trawę. Płakała rzewnymi
łzami bo wiedziała że coś już się skończyło i nigdy nie powróci. Zginęło
bezpowrotnie. Podkuliła nogi pod siebie i objęła kolana rękoma, głowę schowała pomiędzy
nogami i zaczęła drzeć się wniebogłosy. To nie miało się tak skończyć - ta myśl
kołatała się ciągle w jej głowie - nie mogło ale jednak...
Po czasie, którego w żaden sposób nie potrafiła określić
uspokoiła się i przestała krzyczeć tylko łzy samowolnie wypływały z jej oczu.
Zamknięta w swoim własnym świecie nie zważała na nic z transu wyrwał ją dopiero
głos :
-Hej, mała wszystko w porządku? Wiem głupie pytanie - z peszył się staruszek - może ci jakoś pomóc?
Mężczyzna nie uzyskał żadnej odpowiedzi od dziewczyny, nie
potrafił tak po prostu jej zostawić i odejść. Podszedł do niej i dotknął jej ramienia lekko
się wzdrygnęła ale nie zaczęła krzyczeć. Starszy pan postanowił podjąć jeszcze
jedną próbę porozmawiania z nieznajomą:
-Może usiądziemy na ławce i tam zastanowimy się co zrobić, robi
się coraz chłodniej zaraz możesz się przeziębić.
Dziewczyna prawie nie zauważalnie pokiwała głową i dała się
poprowadzić na najbliższą ławkę nie było dane jej tam dojść bo zrobiło jej się
nagle słabo, obraz stracił ostrość i runęła jak długa na ziemię. Przestraszony
mężczyzna szybko zadzwonił po karetkę. Pogotowie przyjechało prędko, ratownicy
sprawnie przenieśli drobne ciało dziewczyny na nosze i zanieśli do
karetki. Mężczyzna niewiele myśląc
podszedł do ratownika medycznego i spytał czy może jechać z nimi ten spojrzał
się na niego przenikliwie i szybkim ruchem głowy zgodził się. Mężczyźni wsiedli
do pojazdu i odjechali na sygnale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz