Punkt zwrotny
Klub. Tłum ludzi. To jest mój żywioł. Kocham tańczyć, patrzeć na upojonych alkoholem ludzi, na ich zachowania, obserwować otoczenie. Zawsze znajdzie się tu ktoś godny uwagi na dłużej lub krócej, który aż pragnie bym zwróciła na niego uwagę.
W życiu człowiek jest kilka punktów zwrotnych, po których zmienia kompletnie podejście do świata. Mój wydarzył się dwa miesiące temu.
Gdy zerwie się z osobą, którą się kochało a ona miała cię totalnie w dupie to człowiek się zmienia, ja postanowiłam odmienić swoje poglądy na temat miłości. Myślałam nad tym długo. Kogo ja tak na prawdę kocham? Za kim skoczyłabym w ogień? Teraz po tym czasie wiem, że za nikim niestety muszę przyznać to z przykrością. Smutne jest życie bez miłości ale co poradzę nie da się jej kupić. Teraz nie oczekuje od nikogo niczego, nie spodziewam się, że ze mną zostanie, nie mam nadziei na wspólną przyjaźń, a co do chłopaków to po prostu dobrze się z nimi bawię ale na tym koniec. Nie szukam kogoś na stałe, nie uzewnętrzniam się przed nikim, staram się nikogo nie potrzebować. Proste.
Teraz tańczę w klubie pełnym ludzi ale jestem sama, nie przeszkadza mi to. Wszystko co potrzebuje do szczęścia to wolność i moje myśli.
Po drugiej stronie zatłoczonej sali widzę przystojnego bruneta o zielonych oczach bez zawahania podchodzę do niego i proszę go do tańca. Tańczymy jedną piosenkę, drugą tak zdecydowanie to jest jego mocna strona. Nie rozmawiamy za wiele bo przez hałas mamy utrudnioną komunikację ale mi tak jest dobrze. Nie lubię paplania tylko po to, żeby coś mówić, po dłuższej chwili chłopak wyciąga mnie, a ja daje się prowadzić bez oporów, zabieramy nasze rzeczy z szatni i wychodzimy na chłodne jesienne powietrze. Zaczynamy się śmiać sami nie wiemy z czego może to przez alkohol w naszych żyłach? Na pewno. Nieznajomy przypiera mnie do ściany budynku i zaczyna mnie delikatnie całować jakby był niepewny mojej reakcji ale dla mnie to za mało i pogłębiam pocałunek. Kładę ręce na jego ramionach i przyciągam go bliżej siebie. Nagle chłopak się ode mnie odsuwa a ja patrzę się na niego zaskoczona, jakby czytał mi w myślach mówi:
-Może byśmy się przedstawili sobie?
Zaśmiałam się i powiedziałam:
-Przepraszam gdzie moje maniery, mam na imię Eleonora, a ty?
-Michał, śliczne imię nie skróciłbym go ani o literę.
-Dziękuję, moi rodzice byli bardzo wierzący i dlatego mnie nazwali.
-A co to oznacza? A dlaczego byli? Coś się stało?
-Bóg jest moim światłem, szkoda tylko, że jestem nie wierząca, za dużo zadajesz pytań Michał, muszę już iść, zbliża się trzecia nad ranem, cześć.
-Nie odchodź tak bez pożegnania! - zawołał chłopak i szybko mnie dogonił- podasz mi swój numer? Proszę.
Zastanowiłam się chwilę. W sumie czemu nie to tylko telefon. Podałam mu szybko cyferki i poszłam dalej, już mnie nie zatrzymywał.
Gdy dotarłam do domu zdjęłam szpilki i po cichu otworzyłam okno od tarasu, które wcześniej specjalnie zostawiłam uchylone. Po cichu udałam się do pokoju, rozebrałam się z sukienki i wskoczyłam do łóżka. Sen szybko przyszedł lecz wcześniej zdążyłam pomyśleć o chłopaku, którego dzisiaj spotkałam. Mam nadzieję, że nie namiesza za dużo w moim życiu, mam nadzieje, że przeczucia mnie mylą.
Hej :) Zakochałam się <3 tak cudownie i wciągająco piszesz - zazdroszczę ;p Nie mogę doczekać się dalszych części. Jak będziesz mieć chwilę czasu, na poczytanie jakiś typowych głupot, kilka poziomów niżej niż twoje opowiadanie, zapraszam: http://thedefinitionofunstoppable.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
dziękuję za tak miłe słowa na pewno zajrzę na twojego bloga :)
Usuń